EKO KLĘSKA
Turyści odwiedzający Beskidy z przerażeniem patrzą na ogołocone stoki gór, martwe drzewa, rozjeżdżone trakty i sterty ściętych pni na placach składowych. Osłabione przez zanieczyszczenia atmosferyczne i czynniki abiotyczne, świerki umierają wskutek zmasowanego ataku kornika drukarza i kompleksu opieńkowego. Wielu turystów pyta jednak, czy rzeczywiście konieczne jest tak intensywne wycinanie górskich świerczyn. Niestety, tak!
Klęska ekologiczna, polegająca ma masowym wymieraniu świerków w reglu dolnym, była do przewidzenia, choć jej szybkość i skala zaskoczyły nawet fachowców. Regiel dolny nie jest bowiem naturalnym domem świerka w tak olbrzymich ilościach, jakie oglądamy. Strefę tę zajmowały przed wiekami drzewostany jodłowo-bukowe, w których świerk był tylko domieszką. Ogromne zapotrzebowanie na węgiel drzewny dla hut i drewno budowlane spowodowały jednak, że naturalne lasy zaczęły być intensywnie, często rabunkowo wycinane. Gdy huty przeszły na węgiel, pojawiło się z kolei ogromne zapotrzebowanie na drewno świerkowe, które wykorzystywano do obudów kopalnianych. Zaczęto zatem na wielką skalę obsadzać regiel dolny świerkiem, na dodatek ekotypem obcego pochodzenia. Skutek jest taki, że dziś w niektórych nadleśnictwach 80-90% drzewostanów to świerczyny.
Świerki dawały szybki przyrost masy drzewnej i długo trzymały się dobrze. Przyszedł jednak czas zagrożeń ekologicznych i drzewostany zaczęły się „sypać”. Sztucznie nasadzone świerki są niedostosowane do dolnoreglowych siedlisk, wrażliwe na choroby i szkodniki. A zaburzony przez człowieka klimat okazał się dodatkowym czynnikiem niszczącym lasy. Niestety, chorobom i szkodnikom zmiany klimatyczne wciąż sprzyjają. Brak dostatecznej wilgoci w glebie, mało opadów wiosną i latem, wysokie temperatury – to wymarzone warunki dla wrogów świerka.
Pamiętajmy też, że monokulturowe lasy świerkowe, którymi pod sznurek obsadzono regiel dolny, łatwo padają pod podmuchami wiatru (płytki system korzeniowy). Są to lasy mroczne, o bardzo ubogim runie. Na ich dnie zalega stale gruba warstwa trudno rozkładającego się igliwia, silnie zakwaszającego glebę.
Pogoda od lat sprzyja największemu wrogowi drzew – kornikowi drukarzowi. Zimy są zbyt lekkie, mróz nie zabija szkodników, deszczu mało nawet w najbardziej kiedyś mokrych miesiącach, pory letnie gorące jak w Afryce, gleba przesuszona, potoki ledwo się sączą, zapasy wodne dla płytkich układów korzeniowych świerczyn minimalne. Drzewom brakuje nawet żywicy do naturalnej obrony przez zalewanie nią miejsc zaatakowanych przez korniki. Nic dziwnego, że mnożący się milionami kornik drukarz jest w stanie wyprowadzić w Beskidach kilka generacji rocznie. Nie tylko w świetnej kondycji przetrwa teraz każdą zimę, ale obserwuje się, że wcześniej o ok. 2-3 tygodnie zaczyna się jego rójka. Lekkie i krótkie zimy sprzyjają też rozprzestrzenianiu się opieńki, która atakuje i zabija świerki od korzeni.
Zasiedlone przez szkodniki drzewa należy szybko usuwać, bo szans na uratowanie świerkowych lasów już nie ma. Praca leśników polega teraz na staraniach o spowolnienie procesu zamierania świerczyn, by udało się rozłożyć w czasie prace nad przebudową drzewostanów regla dolnego. Zaatakowane przez kornika i opieńki świerki są zatem na bieżąco wycinane, korowane i wywożone z lasu. To jedyny skuteczny sposób na przyhamowanie rozprzestrzeniania się szkodnika. W przeciwnym wypadku szybko zajmuje on i niszczy znaczny obszar lasu. W najbardziej zagrożonych gradacją szkodnika rejonach rozmieszcza się dodatkowo pułapki feromonowe.
Problemem jest rozdrobnienie górskich lasów. Ogromna ich część znajduje się w prywatnych rękach. Jeśli trafi się właściciel niedbający o las, bagatelizuje zalecenia leśników i nie usuwa chorych świerków, walka ze szkodnikiem idzie na marne, bo kornik szybko zasiedla okoliczne drzewa na państwowym gruncie.
Struktura przyszłych lasów będzie inna. Będą to lasy mieszane, bardziej odporne na warunki klimatyczne, choroby i szkodniki. W miejsce świerków sadzi się dziś w reglu dolnym buki, jodły, a jako domieszkę modrzewie, jawory, dęby, sosny, wiązy, olchy. Jeśli sadzony jest teraz świerk, to tylko jako domieszka. Jego sadzonki wyhodowano z nasion pozyskanych z najzdrowszych miejscowych ekotypów.
Trzeba tu dodać, że świerk, nawet ten o najlepszych parametrach genetycznych, i tak nie daje sobie obecnie rady. Gatunek ten lubi wilgoć, chłód, bardzo źle znosi gorące lata i okresy posuchy. Jeśli globalne ocieplenie nasili się, może być i tak, że to górskie drzewo stanie się rzadkością na terenie całej Polski.
Przebudowa drzewostanów realizowana jest w ramach „Programu dla Beskidów”. To praca na dziesiątki lat. Leśnicy obiecują, że las nie zginie, ale dopiero następne pokolenia ujrzą Beskidy w mieszanej szacie, w jaką odziane były przed wiekami.
Krzysztof Wojtasiński
