WITAJ PONOWNIE GŁUSZCU!

Gdy w 1852 r. nadzorca arcyksiążęcy Braidal wizytował lasy Baraniej Góry, napotkał znienacka stado głuszców. Wieść o tym szybko rozniosła się wśród arystokracji, która rychło zaczęła zjeżdżać na polowania w Beskid Śląski. Głuszec uważany był bowiem za „królewskiego ptaka”, na którego polować mogły tylko osoby z wyższych sfer. Pierwsze łowy odbyły się już w 1853 r. Rodzina Habsburgów często zapraszała pod Baranią Górę wiedeńskich dygnitarzy, którym ułatwiono pobyt budując gajówki, domki myśliwskie, leśne drogi, m.in. w 1897 r. wzniesiono na Przysłopie, dla arcyksięcia Fryderyka Habsburga, drewniany zameczek myśliwski, obecnie – po przeniesieniu – stojący w Wiśle.

Głuszec

Tak zaczęła się sława baraniogórskich lasów jako ostoi wspaniałych ptaków. Jeszcze w okresie międzywojennym bytowało tam ok. 400 głuszców. Zapalonym myśliwym, który polował na nie w beskidzkich kniejach, był m.in. prezydent Ignacy Mościcki. Nawet w latach 60. ub. wieku w lasach Baraniej Góry widywało się liczne ptaki. Potem było już tylko gorzej. Według inwentaryzacji przeprowadzonej przez leśników w 2002 r., stan liczebny głuszca w Beskidzie Śląskim oceniono na najwyżej 10 sztuk. Niestety, za ten stan rzeczy odpowiada człowiek.

W okresie międzywojennym w Polsce żyło na wolności ok. 2,5 tys. głuszców. Nawet w latach 80. ub. wieku mieliśmy ok. 1,2 tys. tych ptaków. Ile jest ich dziś, trudno dokładnie powiedzieć, bo oceny wahają się, ale najwyżej 500-600 sztuk. To liczebność krytyczna, grożąca wyginięciem ptaka, dlatego od 1995 r. głuszec jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. Wyręb lasów, melioracje, polowania, presja ze strony drapieżników, zepchnęły go na pozycję już tylko symbolu ginącej przyrody. Choć akurat w lasach na Baraniej Górze, gdzie za czasów CK Austrii zastrzelono grubo ponad tysiąc głuszców, za Habsburgów źle z głuszcem jeszcze nie było. Z uwagi na myśliwskie upodobania arcyksiążęcego rodu, Habsburgowie dbali, by w ich dobrach koronnych liczebność głuszców nie zmniejszała się. Chroniono gniazda, dokarmiano ptaki, likwidowano zagrażające im drapieżniki. Taką naturalną gospodarką hodowlaną zajmowali się m.in. dwaj leśnicy specjalnie sprowadzeni ze Styrii.

Załamanie populacji głuszca w Beskidzie Śląskim przypadło dopiero na bliższe nam czasy. Stosowanie środków chemicznych do walki ze szkodnikami oraz wycinanie lasów. Głuszce prawie znikły z Baraniej Góry. Można się na nie natknąć tylko w dzikszych ostojach Beskidu Żywieckiego. Tamtejsza populacja, według ocen z 2002 r., liczy ok. 150 sztuk.

Pora teraz na ogłoszenie, że głuszce na powrót zaczynają zasiedlać baraniogórskie lasy. Jesienią 2004 r. do tamtejszych ostępów wypuszczono pierwszą partię królewskich ptaków, pochodzących z wolierowej hodowli prowadzonej w Istebnej Wyrchczadeczce przez Nadleśnictwo Wisła, przy finansowym wsparciu NFOŚiGW. W sumie do lasów u źródeł Wisły trafiły już 34 ptaki. Reintrodukcja głuszca w Beskidzie Śląskim jest życiową pasją pomysłodawcy, Zenona Rzońcy, znakomitego leśnika, który odpowiada za realizację tego programu. Należy tu dodać, że sylwetka głuszca zdobi logo wiślańskiego Nadleśnictwa.

W Wyrchczadeczce zbudowano woliery dla stada podstawowego i te, w których ptaki trzymane są do czasu wypuszczenia na wolność. Początek hodowli dały jaja głuszców sprowadzone za twardą walutę z okolic białoruskiego Witebska. Wyklute z nich ptaki stały się zaczątkiem stada podstawowego, które systematycznie ulega powiększaniu. Dopiero potomstwo tych głuszców trafia do beskidzkich lasów. Leśnicy planują wypuszczanie ok. 40 ptaków rocznie, a docelowo ok. 60. Te ptaki, którym dane będzie żyć na wolności, trzymane są w warunkach zminimalizowanej styczności z ludźmi. Muszą wyrosnąć na ostrożne i płochliwe osobniki, bo tylko wtedy dadzą sobie radę w naturze. Ważnym ogniwem hodowli są nowo zbudowane wśród lasu boksy z wybiegami, gdzie głuszce zapoznają się z elementami biotopu, w którym muszą później egzystować. Ich przenosiny nie są gwałtowne, najpierw ptaki trafiają do tzw. woliery adaptacyjnej w baraniogórskim lesie, z której – gdy przyzwyczają się do nowego otoczenia – wypuszczane są na wolność. Woliery tak usytuowano, by warunki w nich odpowiadały tym na wolności.

Kogo interesują beskidzkie głuszce, jest zawsze mile widziany w Ośrodku Edukacji Ekologicznej w Istebnej Dzielcu (tel. 033 8556014), gdzie leśnicy dokładnie wyjaśnią założenia programu ochrony tych pięknych ptaków. Służą też wszelkimi innymi informacjami o ochronie beskidzkich lasów i ich mieszkańcach.

Krzysztof Wojtasinski