WIELKANOC W ZWYCZAJACH

PÓŁPOŚCIE
Przypadało na środkową środę Wielkiego Postu. Jak wspominają starsi górale dawniej z półpościem wiązały się rozmaite zwyczajowe żarty.
GRZEGORZE
Obrzęd znany jedynie w Beskidzie Śląskim. Odbywał się w dniu Św. Grzegorza. Kilkunastoletni chłopcy odwiedzali gospodarzy w trzyosobowych grupkach. Nosili białe, sięgające kolan koszule wypuszczone na spodnie, przepasane szerokimi pasami i wysokie czapki z białej tektury. Obnosili po wsi brzózkę ustrojoną we wstążki z kolorowej, marszczonej bibuły, a wchodząc do domów, rytmicznie stukali w podłogę i pozdrawiali gospodarzy. Zwyczajowym darem dla beskidzkich „grzegorzy” były jajka zbierane do koszyków. Takie odwiedziny miały przypominać, że już niedługo nadejdzie wiosna.
MARZANNA
Nazywano tak kukłę osadzoną na żerdzi, ubraną w kobiecy strój. Zwyczaj ten zanotowany w kronikach Jana Długosza i Marcina Bielskiego, interpretowany jest jako unicestwienie pogańskiej personifikacji zimy. Po obejściu wszystkich domów lub po przemarszu przez wieś Marzannę topiono w rzece.
KOCIANKI, KOCANKI, BAGNIĄTKA
Wszystkie te nazwy odnoszą się do wiązek młodych pędów wierzby – drzewa, które okrywając się puszystymi baziami pierwsze zwiastuje wiosnę. Górale śląscy w swoje wierzbowe kocianki wplatali gałązki leszczyny i jodły, niekiedy też jałowca i cisu. Górale żywieccy podobną wiązankę swych kocanek czy też bagniątek wzbogacają do dzisiaj barwinkiem, kopytnikiem i bożym drzewkiem oraz przywiązują do nich jabłka. Wiązki takie święcone były w Niedzielę Palmową, a młodzież po wyjściu z kościoła urządzała bitwy na jałowcowe bagniątka. Po powrocie z kościoła poświęconą palmą głaskano bydło i symbolicznie uderzano domowników by byli zdrowi. Poświęcone bazie wkładano do ziarna siewnego i ziemniaków przeznaczonych do sadzenia, by przyniosły dobry plon. Gałązki palmy wkładane za krokwie miały chronić dom przed uderzeniem pioruna.
JUDASZ
„Palenie Judasza” to obrzęd, który odbywał się pod koniec Wielkiego Tygodnia. Palenie kukły uosabiającej Judasza – zdrajcę Chrystusa odbywało się jak publiczna egzekucja. Kukłę taką zrobioną ze słomy i odzianą w łachmany, gromada wyrostków wlekła przez wieś przy akompaniamencie wrzasków i hałasu wielkopostnych kołatek i grzechotek, po czym paliła ją w ognisku.
KOŁATKI, KLEKOTKI, KŁAPACZKI I TERKOTKI
Bezpośrednio po zawiązaniu dzwonów kościelnych chłopcy trzykrotnie obiegali kościół z różnego rodzaju drewnianymi klekotkami, robiąc nimi niemiłosierny hałas. Powtarzało się to w Wielki Piątek rano, w południe i wieczorem. Najpopularniejsze były wykonane własnoręcznie kołatki robione z bukowego drewna.