13 PRZEŁĘCZY KARPATY 2004

W poprzednim numerze BESKIDÓW polecaliśmy uwadze naszych Czytelników wyprawę rowerową, planowaną na pierwsze dni maja. Przypominamy, że rozpoczęła się w Bieszczadach i biegła pasmami górskimi aż do Bielska-Białej. Śmiałkowie z ekipy Terminator Team szczęśliwie z wyprawy powrócili i chętnie dzielą się wrażeniami na swojej stronie internetowej (www.terminatorteam.com). W jaki sposób i z jakimi przygodami udało się im pokonać kolejne etapy podróży opisują w ciekawym reportażu, bogato okraszonym wieloma zdjęciami. Bogatsi o wspaniałe wrażenia i doświadczenia praktyczne zamieścili w tej relacji również informacje dotyczące techniki jazdy, sprzętu, czy map oraz dobre rady – na przykład jak radzić sobie z ….. atakującymi rowerzystów kundlami! Gratulując świetnego pomysłu i konsekwencji w jego realizacji pozwalamy sobie zamieścić jedynie fragment reportażu…

„…Dzień kolejny zaczął się od podjazdu na Przełęcz Zubrzycką. Przez 3,5 km podjazd ten wznosi się umiarkowanie, by na ostatnim kilometrze nagle się zaostrzyć. Przełęcz Zubrzycka była pierwszą z pięciu, jakie mieliśmy zdobyć tego dnia. Zaraz za nią sytuuje się Przełęcz Krowiarki (Lipnicka), którą zdobywaliśmy od strony Zubrzycy. W planach akcentowaliśmy jej wysokość (ponad 1000 m n.p.m.), jednak od strony Zubrzycy przewyższenie jest nie tak duże. W sumie, mimo długiego podjazdu była to jedna z łatwiejszych przełęczy, pełna pieszych turystów, górali handlujących oscypkiem, a nawet eleganckich pań i panów w strojach biznesowych. Zjazd pokazał, że od strony Zawoi pewnie trudniej byłoby tę przełęcz zdobyć. Bliskość Babiej Góry sprawia, że pogoda w okolicy ulega częstym zmianom. Na zjeździe zlał nas deszcz i nadto buty przemiękły nam po raz kolejny. Przemknęliśmy pospiesznie przez centrum Zawoi, nadkładając drogi na Przełęcz Przysłop. Podjazd w kurtkach przy rzęsistym, zacinającym deszczu wywołał naszą frustrację. Przestało padać w zasadzie tuż po zdobyciu przełęczy. Zjazd po mokrej nawierzchni był o tyle niebezpieczny, że nasze klocki hamulcowe mocno się już starły. Z przezorności podciągnęliśmy trochę linki hamulców i jakoś udało się bezpiecznie zjechać. Pognaliśmy stronę przełęczy Klekociny, która była punktem przełamania pasma górskiego i o której wiedzieliśmy, że nie jest drogą wyłożoną asfaltem. Jazdę utrudniał dodatkowo silny wiatr. Błotnista droga utkana kamieniami wiła się przy końcu serpentynami. Trudności z utrzymaniem równowagi były podobne do tych z Obidzy. Rowerzyści bez sakw mieli zatem nad nami przewagę, choć nie spotkaliśmy nikogo, kto podjeżdżał od strony Zawoi, a zjazd, mimo lichej dla asfaltowców drogi, wydał nam się łagodniejszy od podjazdu. Po drodze mijały nas samochody terenowe, motocykle i z największym hukiem quady. Znów nie udało się uniknąć deszczu. Przestało padać dopiero w Koszarawie, skąd od razu udaliśmy się do Jeleśni, aby tam się posilić. Następnie przez Korbielów, nieustannym podjazdem wzbijaliśmy się na graniczną Przełęcz Glinne. Podjazd ten solidnie nas zmęczył. Zjeżdżaliśmy tą samą drogą. Naszą uciechę wzbudził rowerzysta podprowadzający rower pod przełęcz. Z wykrzywioną twarzą i nienawiścią w oku dreptał powolutku, nie zdając sobie sprawy, że jest dopiero na początku kilkukilometrowej drogi.
W Jeleśni spotkaliśmy dla kontrastu „starego” kolarza. Na kolarce z wczesnych lat 70. przemierzał okolicę. Choć gawędziło nam się miło spieszyliśmy się do Żywca
i następnie do Bielska. W Bielsku bowiem czekał na nas nocleg i kolacja u babci Marka.

13 przełęczy

Nazajutrz rano chcieliśmy jeszcze zdobyć przełęcz Salmopolską i około południa wrócić pociągiem do Warszawy. Jednakże Marek obudził się rano z wysoką gorączką, która zapewne była następstwem przeziębienia. Solidarni w nieszczęściu postanowiliśmy odłożyć nasze plany na lepsze czasy. Tak zakończyła się sześciodniowa przygoda, której sercem są historie tu spisane, a także opowieści niesamowite i niespisane o przyjaźni, koleżeństwie i wspólnej pasji, tłem zaś piękno gór, osobliwy urok zmieniających się warunków i umykający spod kół asfalt.”

Ciekawsze podjazdy na trasie Trzynastu Przełęczy:
• Przełęcz Wyżniańska,
• Przełęcz nad Berechami,
• Przełęcz Przysłup,
• Przełęcz Małastowską,
• Przełęcz Śnietnicka,
• Przełęcz Obidza,
• Przełęcz Osice,
• Przełęcz Sieniawska,
• Przełęcz Zubrzycka,
• Przełęcz Krowiarki,
• Przełęcz Przysłop,
• Przełęcz Klekociny,
• Przełęcz Glinne
… i kilka innych nie zaznaczonych tutaj
Łącznie trasa wyniosła 660 km i była podzielona na 6 etapów.

Podziękowania:
Należą się rodzinom Marka (w Jarosławiu i Bielsku) oraz Kałaska (w Sidzinie) za niezwykle gorące przyjęcie, ciepłą strawę i spokojne lokum.
Dziękujemy wydawnictwu kartograficznemu „Compass” za komplet map terenów górskich. Były nam one nieocenioną pomocą.
Patronom medialnym, w tym szczególnie kwartalnikowi „Beskidy” dziękujemy za wsparcie projektu i zaufanie. Łukasz „Radzik” Radzikowski.