SOLANKOWE STUDNIE
Na poboczach głównej drogi w dolinie potoku Slanica, wzdłuż której rozciągnięta jest wieś Sól w Beskidzie Żywieckim, zwracają uwagę dwie studnie. Są one dowodem istnienia w głębi tamtejszej ziemi słonych wód, które niestety nie są obecnie wykorzystywane, no, chyba przez mieszkańców do gotowania ziemniaków i kiszenia ogórków. A szkoda, bo złóż solankowych tej jakości nie powstydziłoby się renomowane uzdrowisko. W Soli znajdują się bowiem jedne z najbardziej zmineralizowanych źródeł solankowych (40-45 g/dm3) w polskich Karpatach.
Właśnie podziemnym solankom zawdzięcza swą nazwę położona u podnóża Rachowca (954 m) wieś, którą założyli w XVI w. osadnicy wołoscy. Istnienie podziemnych solanek znane było w regionie od dawna. O wsi i źródłach wspomina w swych „Kronikach” Jan Długosz. Dzięki wykorzystywaniu słonej wody mieszkańcy Soli nie chorowali na przerost tarczycy, będący kiedyś zmorą górskich regionów.
W 1664 r. natrafiono w Soli na większe złoża solanki i fakt ten zyskał duży rozgłos, ponieważ sól była naonczas towarem strategicznym. Właściciele Żywiecczyzny sprowadzili wtedy do wsi górników z Wieliczki i zlecili im pozyskiwanie cennej soli. Gwarkowie sprawnie wykopali studnie, docierając do głęboko zlokalizowanych solanek i wybudowali warzelnię. Odparowując solankę byli w stanie otrzymać w ciągu doby kilkaset kg soli. Pozyskiwane ilości soli i dzienne zyski, wynoszące kilka talarów, skrupulatnie rejestrowano w księgach.
Gdy z czasem eksploatowanie soli stało się mniej opłacalne, górnicy opuścili wieś. Budynek warzelni rychło spłonął, szyb został zasypany, a słone źródła zabudowane. Pod koniec XIX w. pewien krakowski aptekarz zainteresował się badaniem źródeł, licząc na ich wykorzystanie do celów leczniczych. Następne badania prowadzono dopiero po odzyskaniu niepodległości, wykonując szyb poszukiwawczy. Później - kilka lat po ostatniej wojnie - dowiercono się do zlokalizowanej na głębokości 1,3 km cieplicy chlorkowo-sodowej o temp. 39ºC. Szukano też innych bogactw ziemi. Doszło wtedy do eksplozji gazu ziemnego i zniszczenia jednej z wież.
Ropy naftowej i gazu poszukiwano w Soli wielokrotnie, ale z mizernymi efektami. W zamian natrafiano na kolejne złoża solanek. Główne ich zasoby zalegają na głębokości ok. 700 m i mają temp. 38ºC. Solanka bromkowo-jodowa odkryta w Soli w 1963 r. została uznana za leczniczą przez Ministerstwo Zdrowia. Wykopano wtedy dwie studnie, a w regionie pojawiły się na moment nikłe nadzieje na uzdrowiskowe inwestycje pod Rachowcem. Duże centrum lecznictwa sanatoryjnego zbudowano jednak w słynniejszym Ustroniu.
Solanki w Soli pozostają zatem niewykorzystane. Wielka szkoda, bo gdy wodę z jednej ze studni przebadali naukowcy z Wyższej Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, sklasyfikowali ją jako chlorkowo-sodową, stwierdzając że można by ją wykorzystać do pędzlowania, płukania, kąpieli, inhalacji. Powinna działać korzystnie w chorobach gardła, reumatycznych, żołądka, dróg oddechowych, narządów ruchu, dziecięcych.
Chcielibyśmy dożyć chwili, gdy w Soli powstanie choćby nieduże uzdrowisko z tężniami i basenami solankowymi. Okolice Soli są tak piękne, że stanowiłyby idealne tło dla uzdrowiskowego statusu. Wszystko rozbija się jednak o pieniądze. Pozostało tylko oglądanie solankowych studni.
Krzysztof Wojtasiński
