WAPIENNIK POD GRÓJCEM
Mamy ciekawostkę dla amatorów beskidzkich wędrówek, którzy lubią poznawać mniej znane miejsca i obiekty, nawet gdy trzeba zboczyć z popularnych szlaków.
Jednym z najłatwiejszych, a przy tym bardzo malowniczym, jest żółty szlak prowadzący z Żywca na górujący nad miastem Grojec (612 m). Częściowo pokrywa się z nim przebieg ścieżki przyrodniczo-dydaktycznej „Wzgórze Grojec”. Ścieżka doprowadza do szeregu interesujących miejsc, które wyróżnione zostały jako przystanki. Jeden z nich znajduje się na północnym zboczu Grojca. Tam właśnie zobaczyć można stary, zbudowany z kamienia piec wapienniczy sprzed kilkudziesięciu lat, jeden z pięciu, które zachowały się w Kotlinie Żywieckiej. Piece takie długo służyły mieszkańcom, niektóre działały jeszcze w latach 80. ub. wieku.
Wapiennik pod Grojcem jest w porze letniej częściowo zasłonięty przez listowie i można go przegapić. Wokół rosną chaszcze, ale warto je pokonać, by przyjrzeć się wysokiemu obiektowi, w którym otrzymywano wapno do celów budowlanych, głównie jako składnik zapraw murarskich. Lokalizacja pieca akurat w tym miejscu wiązała się z funkcjonowaniem niedużych, ale licznych kamieniołomów wapienia, które istniały na północnych zboczach Grojca. Eksploatowano tam wapienie cieszyńskie – skały fliszowe o dużej zawartości węglanu wapnia (CaCO3). Po kamieniołomach pozostały wyrobiska, które także mija się na trasie ścieżki. Wapiennik zbudowano jako „przyklejony” do stromej skarpy w celu ułatwienia pracy. Na skarpie znajdował się bowiem plac, na który zwożono furmankami pozyskiwane w kamieniołomach kruszywo. Po rozładunku materiał poddawano sortowaniu, usuwając z niego okruchy innych skał. Następnie pokruszone skały ładowano na metalowe wózki poruszające się na szynach i transportowano do pieca.
Oglądany wapiennik to piec szybowy. Od góry wsypywano do pionowego, wymurowanego cegłami szybu na przemian warstwy wapieni i warstwy palne. Stosowanym paliwem było początkowo bukowe drewno, później węgiel kamienny. Ciepło wytworzone wskutek spalania tych paliw inicjowało termiczny rozkład zawartego w skałach węglanu wapnia na wapno palone, czyli tlenek wapnia (CaO) oraz dwutlenek węgla (CO2). Ponieważ proces ten wymaga utrzymania wysokiej temperatury, szyb pieca izolowany był z zewnątrz warstwą ziemi. Ściany wapiennika wzmacniano dodatkowo grubymi, metalowymi prętami. Wypalany surowiec zsypywał się w dół szybu w przeciwprądzie do ruchu gorącego powietrza.
Po wypaleniu się zawartości pieca powstałe bryły wapna palonego usuwano przez dolny otwór, starając się nie mieszać produktu z zalegającym na dnie popiołem drzewnym lub węglowym. Następnie bryły wrzucano do dołów z wodą, w których zachodził, wyzwalający duże ilości ciepła, proces gaszenia wapna. Tak otrzymywano produkt finalny – wapno gaszone, czyli wodorotlenek wapnia (Ca(OH)2). Należy dodać, że nie marnowano powstałego w piecu popiołu, wykorzystując go jako nawóz.
Nieczynny wapiennik pod Grojcem interesuje też botaników. W szczeliny między kamieniami pieca nawiewane są drobiny gleby. Wyrosły na niej paprocie: zanokcica murowa, zanokcica skalna, paprotnica krucha. Ponieważ w rejonie Grojca stwierdzono niewiele naturalnych siedlisk tych paproci, opuszczony wapiennik przyczynia się do zachowania chronionych roślin.
Do wapiennika można dojść ul. Grojec od strony amfiteatru, albo z Żywca Sporysza po przekroczeniu mostu na Koszarawie. Najlepiej wybrać się na taki spacer jesienią, gdy nie ma liści na drzewach i piec jest dobrze widoczny.
Krzysztof Wojtasiński
Literatura: Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna „Wzgórze Grojec”, Paweł Najfeld, wyd. Starostwo Powiatowe w Żywcu, Żywiec 2001
