TELEMARK -NARCIARSKA KLASYKA
Zawody w Chrystianii (obecnie Oslo) należały do najważniejszych wydarzeń zimy 1865 r. w Norwegii. Do konkurencji, która była kombinacją skoków, slalomu i biegów na nartach zgłosiło się ponad 50 zawodników z regionu Osterdalen i Telemark. Wśród nich był Sondre Norheim z Mrgedal. W zawodach brał udział na sprzęcie swojej konstrukcji – taliowanych nartach i wiązaniach. w których skórzany rzemień obejmował piętę. W tych czasach był to sprzęt rewolucyjny – ówczesne narty to były proste deski z pętlą z rzemienia lub witek wierzbowych pełniących funkcję wiązań.
Na zawodach tych zaprezentował między innymi charakterystyczny skręt, wyglądający jak przyklęk na jedno kolano. Technika ta nazwana telemarkiem, w połączeni ze sprzętem umożliwiała szybką, kontrolowaną jazdę, bieg i wędrowanie, a także wykonywanie takich ewolucji, jak skoki z pełnym obrotem. Ciągły rozwój sprzętu oraz doskonalenie techniki jazdy spowodowały, stopniowe odejście od tej techniki. Jedynie w skokach narciarskich pozostał jeden z elementów tej techniki – lądowanie telemarkiem, z resztą bardzo wysoko notowane w ocenach sędziów.
Dopiero w latach 70 dwudziestego wieku w Stanach Zjednoczonych grupa zapaleńców zaczęła na nowo odkrywać ten sposób jazdy na nartach. W Polsce ten styl pojawił się w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Duże zasługi w popularyzacji telemarku ma Przemysław Chlebicki, właściciel Sklepów Podróżnik oraz bracia Wojciech i Grzegorz Rogowscy, twórcy witryny www.telemark.pl i organizatorzy Polskich Spotkań Telemarkowych w Wierchomli. Coroczne spotkania są okazją do zaznajomienia się z techniką jazdy, wymiany doświadczeń a także do poznania nowinek sprzętowych. Osoby, które chciały by spróbować swoich sił w jeździe telemarkiem, a nie mają własnego sprzętu, mogą skorzystać z wypożyczalni w Stacji Narciarskiej Wierchomla.
Mimo prawie 150 lat od pierwszej publicznej prezentacji stylu, narty praktycznie pozostały bez większych zmian, jedynie zmieniły się materiały, z których są wykonane. Narty dość szerokie i taliowane, wiązania trzymające przód buta w szczękach, a tył buta dociskany jest już nie rzemieniem lecz metalową linką ze sprężynami. Buty sztywne, plastikowe, zapinane klamrami, ale umożliwiające zgięcie w palcach. I mimo pozornej prostoty sprzętu telemarkowego, stosowane są tu niezwykłe rozwiązania techniczne, jak np. asymetryczne taliowanie nart, czy użycie do wyrobu skorup butów tworzyw sztucznych, z których wykonywane są elementy skafandrów kosmicznych.
Taki sprzęt umożliwia wędrówki i zjazdy w górach po trasach niedostępnych dla narciarzy alpejskich. I podobnie jak w narciarstwie skitourowym stosuje się tu takie akcesoria, jak foki do podejść i kije teleskopowe. Jednocześnie nic nie szkodzi aby na tym samym sprzęcie jeździć niezwykle dynamicznie i malowniczo na przygotowanych trasach zjazdowych. Najbardziej zaawansowani z powodzeniem korzystają z tras przygotowanych dla snowboardowców wykonując niezwykle efektowne ewolucje, jak skoki, skoki z obrotem, jazda tyłem czy frontflipy lub backfipy (ewolucja polegające na wykonaniu w locie „fikołka” w przód lub w tył).
Z roku na rok, mimo pewnych trudności z zakupem sprzętu, wzrasta ilość ludzi jeżdżących ta techniką. Prostota i wszechstronność sprzętu wywołuje zainteresowanie przewodników górskich, ratowników GOPR oraz wszystkich tych co szukają w górach wrażeń. W światku telemarkowców popularne jest powiedzenie: „Free your heels and you’ll free your mind” (w wolnym tłumaczeniu: uwalniając swoje pięty uwalniasz swój umysł) i trudno się z tym nie zgodzić. Kto spróbuje jazdy tym stylem i „złapie bakcyla” inaczej zaczyna postrzegać narciarstwo i góry.
Sławek PS
